Giełdowe przemyślenia vol.1

21

-

07

-

2018

Giełdowe przemyślenia vol.1 - początek serii krótkich refleksji.

Giełdowe przemyślenia vol.1

Nadszedł nieoczekiwanie weekend, a więc moment, w którym mamy nieco więcej czasu dla siebie, rodziny, swoich zajawek i zaległości z tygodnia. U mnie wkradła się niewielka ochota na podzielenie się z Wami, czytelnikami- równie niewielkim przemyśleniem prosto z runku. Ci, którzy mnie znają wiedzą, że nie jestem z serii osób, które przepisują przeczytane książki udając wielce natchnionego, a raczej odnoszę się do sytuacji rynkowych, rzeczywistych i doświadczonych na własnej skórze. Dlatego postawiłem zainicjować na tej stronie serię przemyśleń, które mogą choć nie muszą przyczynić się również i do Waszego rozwoju, lub zwyczajnie sprowokować co niektórych czytelników do refleksji bądź pozostawienia komentarza na stronie.

A więc- Giełdowe przemyślenie vol 1.

Once upon a time...

Na rynku jak w życiu- nigdy nie możemy być niczego pewni. Wydaje się oczywiste, zwłaszcza, że będąc już aktywnym graczem rynkowym wiele sytuacji sama z siebie wydaje się nasuwać taki wniosek. A jednak, wciąż wielu inwestorów indywidualnych, czyli takich, którzy sami sobie sterem, bądź sami dla siebie nabywają doświadczenie na rynku uważają, że to co pierwotnie zaplanowane- musi się sprawdzić. I niby sami zapytani o prawdopodobieństwo na rynku przyznają rację, że zawsze nie istnieje a nigdy to pokusa dla naiwnych, jednak podświadomie jakby żądali spełnienia się scenariusza. No bo jak to? Tyle czasu spędzonego podczas analizy, tyle wspaniałych, różnorodnych kresek a tu setup ma nie wyjść? To się nie godzi, co to, to nie!

No tak. Żyjemy w czasach powszechnego (ba! nawet wszechobecnego!) dostępu do informacji- również (a może zwłaszcza?) tych nie do końca zweryfikowanych, bądź będących zwyczajnie czyimś subiektywnym odczuciem aniżeli obiektywnym stanem rzeczy, co przyczynia się niejednokrotnie do kompletnej dezinformacji lub jak ktoś to już kiedyś ładnie nazwał- szumu informacyjnego. Mowa tutaj oczywiście o wszelkich stronach, blogach (tak, nawet takich jak ten), forach, grupach facebook'owych i wszelkich innych społecznościach w odmętach internetu. Dlatego też nie trudno o nagłą zmianę zdania, zawahanie bądź całkowity brak reakcji mimo określonego wcześniej schematu działania na występujące okoliczności. Między innymi dlatego sam odseparowałem się od większości społeczności pozostając tylko przy tej, która niejako sam tworzę. Jednak do rzeczy.

W analizie #41 wspominałem o niemieckim indeksie, który w momencie pisania znajdował się w świetnej strefie do możliwości wystąpienia kolejnego impulsu wzrostowego. Co więcej- sam zaangażowałem się w pozycje długie na rozegranie takiego scenariusza, który wydawał się wielce prawdopodobny. We wpisie wskazałem 3 ewentualności wejścia w pozycję oraz sztywno określiłem dwa miejsca ewakuacji. Finalnie- setup nie wszedł, pozycje wylądowały na poziom zabezpieczenia b/e, choć punktów na koncie już trochę było.

rys. 1

W następnych akapitach wspomniałem o miejscu całkowitej negacji scenariusza (co by GRID'owcy oraz osoby posiadające autorskie strategie nie popadły w obłęd łapiąc dołek) oraz miejsca, gdzie będę się obracał - czyli setup po setupie. Jak pokazuje czas- tak też się stało, obróciłem się zaraz po cenie wybicia dołka (screen pokazuje dokładne miejsce) i dograłem całą strefę wynoszącą 90 punktów licząc od najwyższej pozycji.

rys. 2

No ok, ale teraz chwalę się czy żalę? W sumie, trochę jedno, trochę drugie. Chwalę, bo byłem elastyczny, setup był przygotowany wcześniej i nie zakotwiczyłem się w przekonaniu, że opcja A jest najświętsza i najlepsza. Żalę, bo o setupie long trąbiłem już od poprzednich dwóch analiz, bo trochę punktów na zysku już było i zwyczajnie- nie godzi się pokazywać fuck-up'ów. W rezultacie ciężko mówić o wtopie, bo wyszedłem na swoje, a straciłem jedynie czas trwając w longu (i może cenę, gdyby od początku być pro-short?). Do czego jednak zmierzam. Zmierzam do tego, co napisałem na samym początku tych wywodów. Gdyby na rynku zawsze szło po naszej myśli, to.. byłoby nudno!

Pewnie czytając to pomyślałeś, że napiszę coś w stylu "gdyby na rynku zawsze szło po naszej myśli to wszyscy bylibyśmy milionerami", ale pomyśl o tym raz jeszcze- gdyby tak było skąd bralibyśmy kapitał / zysk? No tak, właśnie.

Po analizie, gdy niemiecki potwór zrobił już co miał zrobić dotarły do mnie słuchy, że znowu kogoś oszukał. Kogo? Najpewniej chodziło o mnie, bo byłem pro-long w pierwszych akapitach, a ludzie ograniczają się jedynie do czytania nagłówków, wyciągając wnioski przy tym co do całości artykułu. A może chodziło o innych? Trudno powiedzieć. Faktem jednak jest, że ci, którzy zakorzenili się w przeświadczeniu (wspomnianej opcji A) faktycznie zostali oszukani. Ci bardziej elastyczni, którzy wiedzą, że zawsze nie istnieje a nigdy to pokusa dla naiwnych- zarobili co swoje i podziękowali już na resztę dnia o 12:30.

Scenariusz i reżyseria

Kiedyś wspominałem na grupie Trading Club Szczecin o swoim rozumowaniu zjawiska tzw. "zafiksowania się". Jest to nic innego jak trwanie w określonym przekonaniu niezależnie od sygnałów jakie generuje nam otoczenie. Innymi słowy, realizujemy określony scenariusz czy mamy rację czy też jej nie mamy (abstrahując od wątku posiadania racji na rynku). Samo pojęcie zafiksowania ma oczywiście negatywną wymowę, ponieważ określa stan, w którym jesteśmy ślepi bądź głusi na zmieniające się warunki, które w normalnych okolicznościach powinniśmy wziąć pod uwagę i/lub skorygować nasze założenie. Zdarza się jednak, że takie zafiksowanie przyczynia się do osiągnięcia większych zysków niż kiedykolwiek, bądź po prostu dużych stóp zwrotu. Wynika to oczywiście z faktu, że projekcja tak nas pochłonęła, że nie byliśmy w stanie odpuścić do samego końca, co na co dzień zwykle się nie zdarza i nawet z najlepiej przygotowanego setupu zdarzy nam się przedwcześnie wyjść lub nie zrealizować go wcale.

Pojęcie to zatem, mimo wspomnianego już negatywnego znaczenia może okazać się pozytywne. Chcąc podejść naukowo do tematu, trzeba by zbadać statystykę momentów fiksowania do osiąganych wyników, co oczywiście jest niewykonalne z kilku powodów. Po pierwsze nasz stan emocjonalny jest trudny do jednoznacznego określenia i nawet chcąc go określić- będzie to jedynie subiektywna ocena. Po drugie warunki rynkowe mogą być zawsze inne (inne tło techniczne czy fundamentalne). Lub zwyczajnie w tym momencie AT nie będzie działać #atniedziała.
Resumując- ciężko byłoby dojść do jednoznacznych wyników czy zafiksowanie działa częściej pozytywnie czy negatywnie, dlatego w swoim odczuciu pozostaje przy negatywnym znaczeniu. Dlaczego? Zadaj sobie pytanie:" kiedy najczęściej używasz, bądź kiedy najczęściej słyszysz od kogoś pojęcie "ale się zafiksowałem na kierunek!"? Podczas straty, kiedy to przez kolejne dni liżemy rany i odrabiamy taki stan rzeczy, prawda? No właśnie.

To wszystko nawiązuje do pierwszej części rozważań, czyli kto został oszukany na rynku pod wpływem nieudanego setupu, a kto owe oszustwo wykorzystał jeszcze jako pretekst do zarobienia. Cóż. To jest trochę jak ze szklanką do połowy zapełnioną.

A jak dla Ciebie jest ta szklanka zapełniona? 

PS. Investing.com nie sponsoruje mnie w żaden sposób, a na screenie pojawił się przypadkowo :) Połączenie przekazu informacji przeglądarki z telefonem czasem robi takie psikusy.

Maksymilian Bączkowski

Analityk / Trader rynku OTC

Od 2011 roku działa jako Trader na rynku OTC/FX – głównie daytrader. Twórca autorskiej strategii podejścia do inwestycji średnioterminowych. Pasjonat ekonomii, inwestycji kapitałowych, wyznawca i propagator idei social-learningu. Działania i praca, którą wykonuje, zostały bardzo docenione przez wielu traderów i inwestorów. Skutkowało to m.in. nominacją w konkursie organizowanym przez fundację FxCuffs w kategorii Analityk Roku 2016.

Tagi:
No items found.
Powiązane artykuły:

EUR/USD wybija Overbalance

Aktualizacja ostatniej analizy video, rynek EUR/USD wybija kluczowy opór, czy to już koniec spadków?

Czytaj więcej

Analiza video - EUR/USD metodą Overbalance

Jak wygląda aktualna sytuacja technicza na parze EUR/USD? Czy to już czas na korektę?

Czytaj więcej

EUR/USD i Payrolls

Czy payrollsy odwrócą trend spadkowy na EUR/USD?

Czytaj więcej